O autorze
Wychowali się na jednym podwórku i od zawsze dzielili piłkarską pasję. Lewoskrzydłowy i napastnik. Rocznik 87 – ten sam co Messi i Fabregas – ale choć trenowali kiedyś pod okiem Leszka Ojrzyńskiego, wielkich karier nie zrobili... Łączą grecką żywiołowość (a czasem i lenistwo) ze słowiańską fantazją. Piszą często z przymrużeniem oka, czasem na poważnie. Nie zawsze do jednej bramki, ale zawsze o futbolu

Ekstraklasa piłkarska – „Always look on the bright side of life”

Czyli polska liga da się lubić!



W zeszłym tygodniu Kuba Radomski nazwał polską ekstraklasę ligą z Monty Pythona. Dno, dramat, koniec świata. Podobno nie da się jej oglądać. Ale my jakoś oglądamy – może dlatego, że uwielbiamy Monty Pythona. Z drugiej strony – frekwencja w każdej kolejce to około 90, czasem nawet 100 tysięcy ludzi. Wyprzedzamy na tym polu ligę portugalską, ukraińską.

Ekstraklasa piłkarska - liga, która jest jak skecz Monty Pythona

Nie wierzymy, że aż tylu w Polsce zagorzałych fanów „Latającego Cyrku”, więc zastanawiamy się, czemu polską ligę jednak da się lubić.
Oto nasze wnioski.

IM WIĘCEJ, TYM WESELEJ

Czy naprawdę ciekawsze byłyby rozgrywki, w których dwie drużyny leją całą resztę jak chcą, a mistrzostwo decyduje się w dwumeczu pomiędzy nimi? Golisz frajerów co weekend i mobilizujesz się dwa razy do roku. Nuuuda. A u nas? Legia, Śląsk, Korona, Ruch, Polonia – pomiędzy tymi zespołami rozegra się kwestia tytułu. Obstawiamy, że w ostatniej kolejce. Będzie ciekawie.

FAJNE MECZE (Czasami)

Kuba napisał tekst pod wpływem w istocie tragicznych derbów Warszawy. Podobno derby „rządzą się swoimi prawami”. Pierwsze prawo derbów Warszawy – prawie zawsze są tragiczne. Serio, czy pamiętacie jakieś ciekawe, pasjonujące, albo chociaż obfitujące w bramki derby Warszawy? Sięgamy pamięcią wstecz i okazuje się, że ostatnie miały miejsce w 2005 roku (5:0). Oczekiwanie Bóg wie czego, po meczu Polonii z Legią musiało się skończyć rozczarowaniem.

Jednak zdarzają się w polskiej lidze mecze, od których nie bolą zęby. W których więcej jest piłki, niż walki (no dobra, tyle samo). Przykłady? Lech – Legia, albo Lech – Wisła z jesieni, czy choćby z ostatniego poniedziałku, Korona – Polonia. Sporo walki, dużo akcji, wspaniała atmosfera na stadionie(bez bluzgów!). Ok, było 3-0, ale w pierwszej połowie to „Czarne Koszule” dominowały. Nie było to jednostronne widowisko.

Zapyta ktoś, parafrazując „Kiler-ów 2-óch” – „Ale jaką mam gwarancję, że mecz który obejrzę to nie będzie….kaszan?” Cóż, gwarancji nie dajemy.

ATMOSFERKA JEST!

Derby rzeczywiście nie odbiegały od poziomu typowej I-ligowej siermięgi. Pomyślmy jednak, jak by się je oglądało, gdyby nie były rozgrywane na pełnym, rozgrzanym emocjami nowiutkim stadionie (inna sprawa, że emocje dość szybko przygasły), tylko na – jak mawiał Janusz Wójcik – „jakiejś pipidówce”?

Wiele jest rzeczy, który na polskich stadionach irytują. Na Legii to odpalanie petard. Na Śląsku prowadzący doping, którego słychać lepiej niż komentatorów (serio, zróbcie coś z tym wyjcem, bo to straszna wiocha). Wszędzie – skupianie się na rywalu i nadmiar bluzgów.
Ale mimo wszystko – piękne stadiony, kibice, śpiewy – to wszystko robi ogromną różnicę.

CANAL + Liga = Dobre widowisko

Podobno dla smakoszy sposób podania jest równie ważny, co smak potrawy. Dla piłkarskich koneserów także. I choć oglądanie polskiej ligi w C+ jest czasem jak jedzenie kaszy gryczanej z porcelanowej zastawy (i przy świecach), to nie sposób nie docenić, ile ta stacja robi dla odbioru polskiej piłki. Kilkanaście kamer, mikrofonów, najlepsi komentatorzy, ciekawi eksperci (no, z wyjątkiem Murasia). Wszystko to sprawia, że czasem nawet niestrawny piłkarski kotlet jawi się nam jako wyborna pizza pepperoni, albo hiszpańska paella.

STEP BY STEP

Mimo wszystko poziom polskiej ligi się podnosi. Nie skokami, ale krok po kroku. Nie poprzez spektakularne sukcesy, ale zrównoważony rozwój. Kuba napisał, że liga jest tak silna jak jest najlepsze zespoły. Czy najlepsze zespoły poprzednich sezonów – Legia, Wisła albo Lech – przyniosły nam wstyd w europejskich pucharach? Budujące jest to że kolejne klub inwestują w młodzież, która z kolei ma się od kogo uczyć. Idealnym przykładem jest Legia, gdzie Wolski, Żyro, Łukasik i inni, mogą podpatrywać Ljuboję, Żewłakowa, Vrdoljaka, czy Novo.

DOBRE, BO NASZE

W końcu – oglądamy naszą ligę, bo... jest polska. Nasza.”Przez nas wykonana i to nie jest nasze ostatnie słowo. I nikt nie ma prawa się przyczepić”.

Pozdrawiamy,

Tomek Cirmirakis
Michał Polakowski
Trwa ładowanie komentarzy...