O kolejnych dwóch takich, co nie zagrają na Euro

Wasilewski i Peszko - kolejni alkoholowi banici?
Wasilewski i Peszko - kolejni alkoholowi banici? euro2012.interia.pl
Czysta, niewinna, bez grzechu. Taka będzie polska kadra na Euro. Jeśli ktokolwiek w niej do czerwca zostanie.

1. Nie będziesz miał innych trenerów przede mną.
2. Nie będziesz pił wina w samolocie.
3. Nie będziesz pił wina w ogóle.
4. Ani innego alkoholu.
5. Ani jeździł po alkoholu taksówką.

Tak mogłyby wyglądać pierwsze przykazania „Dekalogu” Reprezentanta Polski. Jednak rekolekcje na zgrupowaniach kadry nic nie dały. Kolejni grzesznicy ulegli pokusie. I, jeśli wierzyć doniesieniom interia.pl, właśnie zostali objęci ekskomuniką przez Ojca Smudę.

Ok, teraz na poważnie. Bo sytuacja jest bardzo poważna. Zostały 2 miesiące do Euro, a Franciszek Smuda ciągle myli funkcje selekcjonera reprezentacji i eksperta od savoir vivre. Na wieść o pijackich wybrykach Peszki (awanturował się z taksówkarzem i trafił na wytrzeźwiałkę) i Wasilewskiego (siedział z Peszką w taksówce) zapowiada: „obu skreślam z kadry!”. Mimo, że nie wiadomo wiele więcej niż to, co napisaliśmy wyżej. Rewelacje te przekazali mu niemieccy dziennikarze. „Oni są doskonale zorientowani’ – przekonuje selekcjoner. Kuriozalne - trener polskiej reprezentacji skreśla zawodników z kadry na podstawie tego, co usłyszy przez telefon od niemieckich żurnalistów.
Niech tylko „Bild” się o tym dowie, a zostaniemy bez jednego gracza.

Nie wiemy, co się działo tamtego wieczora. Zawodnicy mają swoją wersję wydarzeń, podobno zupełnie inną. Jaka ona nie jest, zapewne trzeźwi nie byli. Tylko co z tego? Michał Pol na swoim blogu utyskuje: „Wasylu! Czemu to zrobiłeś? Sławku, jak mogłeś?”. Zaraz, zaraz, czy mamy teraz zgrupowanie kadry? Nie? To, o co chodzi? Zawodników powinno się rozliczać z bramek, formy i zaangażowania na boisku. Jednym słowem - z wyników.

Jednak Franciszek Smuda wprowadza w polskiej kadrze standardy nieznane nigdzie indziej. Zastanówmy się, kto by został w reprezentacji Grecji, gdyby Fernando Santos zakazał picia wina podczas zgrupowań? Znając Greków – nikt. To samo z Hiszpanami. Kto by pozostał w reprezentacji Francji, gdyby Laurent Blanc „banował” każdego za seks z prostytutką? Dokładnych danych nie mamy, ale pewne jest, że pojechałby na Euro bez kilku niezłych grajków. Stuart Pearce ( czy kto tam będzie prowadził Anglików) też miałby na tym polu nie lada problem. Jednak to nic w porównaniu z dylematem, przed którym stanie nasz selekcjoner przy zestawianiu formacji defensywnej na Euro. Perquis niepewny, Wasilewski odpada. Hmm to kto? Bo chyba nie Żewłakow. Jodłowiec, Sadlok? Ale czy na pewno są abstynentami?

Dzisiejsza sytuacja kojarzy się nam z historią przytoczoną w autobiografii Roy’a Keane’a (swoją drogą – polecamy!). Jest maj roku 1999. Parę dni po zdobyciu mistrzostwa i cztery dni przed finałem pucharu Anglii(sic!), Roy daje się sprowokować w barze, wszczyna po pijaku bójkę, ląduje na komisariacie. Rano po nocy spędzonej za kratkami odwiedza go Alex Ferguson. Zamiast zafundować słynną „suszarkę” wysłuchuje wersji wydarzeń swojego kapitana. I mówi „I’ll get you out”. Tylko tyle. Za to Keane 4 dni później daje z siebie 200% podczas finału z Newcastle.

No właśnie - Keane’a odwiedził Sir Alex, a nie ówczesny selekcjoner reprezentacji Irlandii Mick McCarthy. Peszko i „Wasyl” dali plamę, ale to sprawa pomiędzy nimi, a ich trenerami klubowymi. Peszko został już zawieszony, Wasilewskiego też zapewne kara nie ominie. Nie ma sensu karać ich drugi raz.

Mamy nadzieję, że Smuda się opamięta. Że będzie konsekwentny w swojej słynnej już niekonsekwencji. I że powie „I’ll get you out”. Albo chociaż:



Pozdrawiamy,

Tomek Cirmirakis
Michał Polakowski
Trwa ładowanie komentarzy...